|
Droga wiła się niczym tyłek Sylwii Saint podczas
próby wykonania tribleanal z trzema murzynami; do tego było zimno i wcześnie.
Na szlak wkroczyłem z cieniem mojej osobowości. Gaworzyliśmy sobie trochę; o
zaniedbywanych lachonach, które powychodziły za mąż za mięśniaków pracujących w
elektrociepłowniach; o tym że psychiczny orgazm to jest wtedy, gdy ego ciągnie
druta id i jest walone w dupę przez superego; no i tym, że nie należy czytać za
dużo książek, bo się człowiek staje podejrzliwy. Do puenty nie doszedłem.
© 2006 uookie.com
|