fuseeman

ślimak ogólnie jest uznawany za coś powolnego, czasami wręcz obleśnego. to taki mały byt ze skorupką, który przemieszczając się pozostawia po sobie stróżkę śluzu (tak, że zawsze wiadomo skąd przybył, i dokąd udało mu się dojść). pozbawienie tego bytu istnienia nie jest trudne; wystarczy go nadepnąć, lub przygnieść go talerzem.

na mnie spadł talerz z jabłecznikiem. przemieszczałem się akurat spod wilgotnego kawałka podłogi, jaki można zazwyczaj spotkać w okolicach zlewu, w kierunku stołu, gdzie po skończonej przez domowników kolacji, liczyłem na jakieś okruszki jedzenia. gdy po trzech godzinach wędrówki dotarłem już w jego okolice, i miałem już jedną nogę stołu prawie że na wyciągnięcie mojej czułki (której uwieńczeniem u każdego ślimaka jest oko, a wiec można powiedzieć, że miałem nogę tegoż stołu na wyciągnięcie oka), spadł na mnie talerz z ciastem. dlaczego talerz spadł? bo na ślimaki czasami spadają talerze podtrzymujące ciasto.

a więc liczyłem zaledwie na okruszki, a tu dostałem placek przerastający mnie swą wielkością o jakieś sto razy. czy taki mały ślimaczek jest wstanie zjeść taki wielki kawał jabłecznika? wiem tylko, że talerz na którym był placek zmiażdżył mój domek, mnie i moje oczka na czułkach, a ja leżąc taki wkomponowany w podłogę kuchni, zdążyłem tylko wyciągnąć jak najdalej języczek, i polizać kawałek jabłuszka, które wypadło z placka i wylądowało tuż obok mojego pyszczka.. miało cudowny smak.

--
fusee t-shirt by uookie 2005
© uookie.com