wiecie jak to jest (albo i nie wiedzie).. jak się siedzi na klozecie, dobrze jest sobie zapalić fajeczkę, co by się organizm lepiej wypróżniał. kwaśny człowiek też miał taki zwyczaj, że sobie dymki z muszli puszczał..
razu pewnego, gdy właśnie tak te dymki puszczał, siedząc nadal na muszli (bo to 'zatrucie było', i w sumie trzecia już fajka kwaśnego gościa podczas tej sesji wydalniczej), wyrzucił on końcówkę palącego się papierosa między nogami do kibla..
a było to tak, że spocony był cały kwaśny człowiek, bo to już drugi kwadrans tak siedział na muszli, i kiedy tak wyrzucił tego papierosa, papieros mu się siusiaka przykleił. kwaśny koleś jak to poczuł, to omal lewitował pod sufitem, a wrzasnął jak płochliwa dziewka w piwnicy spłoszona przez niepłochliwą mysz lubiącą płoszyć płochliwe dziewki..

natenczas, kwaśny koleś począł otrzepywać się, żeby niedopałka trawiącego żarem jego ciało w najcenniejszym miejscu usunąć. nie fartem strzepnął żar na swoje włosy, te kręcone, i zajął się ogniem, tj. te włosy się zajęły.. tj. włosy zajęły się ogniem, nie w sensie że się nim zajmowały, bo zajmowały się tylko na początku, gdy się zajęły.. (ale głupie słowo: zająć')..
smród nie miłosierny, pot, krew prawie i łzy. kwaśny koleś odkręcił szybko kurek od prysznicu i chwycił w dłoń słuchawkę i ugasił płomień, pozostawiając sobie między nogami pogorzelisko..

gdy już się wykąpał i obmył z dowodów jego nieodpowiedzialności podczas korzystaniu z papierosów, rozpoczął rehabilitację. w tym celu poszedł do łazienki i zajżał do domowej apteczki, celem znalezienia maści. Teraxenotripherumone.. blablabla kwaśny człowiek wziął z półki największą tubkę z tych, na której pisało słowo 'maść' i posmarował sobie okaleczone fragmenty ciała, po czym poczuł ogromną ulgę..
ulga nie trwała długo, gdyż nagle kwaśny człowiek poczuł, że znowu się pali. siedział wtedy na fotelu przed biurkiem gapiąc się w monitor. podskoczył jak za pierwszym razem, wtedy w kiblu i otrzepywać się zaczął. ale tu nic, żadnego ognia, żadnego dymu; a ból jak franca!
kawasek od razu powziął kurs łazienka i kurek i słuchawka i strumień zimnej wody na przyrodzenie przez ledwo ściągnięte spodnie, bo w bólu rozbierać się nie dało rady.. i znowu ulga.. to maść; była maścią rozgrzewającą.. kwaśnego kolesia jeszcze dwa tygodnie bolało; musiał chodzić miesiąc tylko w bokserkach, a do dzisiaj boi się wsiąść na rower..

© 2005 by uookie.com